Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hańcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hańcza. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2011

Czy Hańcza jest Hanką?


To nie jest teza. Na pogaduchach mogę oto swobodnie zapytać i niech etymolodzy i historycy spokojnie śpią. Nazwy mogą mieć wiele skojarzeń.
Hańcza może oznaczać rynnę, koroto - z litewskiego ancia, może być jaćwieskim zawołaniem - gana cze, co znaczy dosyć, tutaj. 
Pragnę do tych wyjaśnień dorzucić legendę zasłyszaną w Przełomce. Otóż jest taka opowieść ludowa o wielkiej miłości wieśniaka do swej żony. Po jej nagłej śmierci, wychodził samotny mężyczna nad brzeg jeziora i z utęsknieniem wołał jej imię: "Hanka, Hanka, Hanka", głos niósł się po tafli wody, a hen daleko echo mu odpowiadało: "Hańcza, Hańcza, Hańcza". Co wieczór słyszała to okoliczna ludność, jakże inaczej mogła nazwać swoje jezioro?
Dzisiaj Hańcza przyciąga wielu śmiałków, nęci swą głębią, zachęca do odkrywania podwodnych tajemnic. Wśród nich są też kobiety. "Sejnianka" opowiadała mi o swoich wrażeniach w czasie nurkowania, o ogromnych głazach i jaskiniach. Entuzjaści wyczynów ekstremalnych na dnie królowej głębi umieścili "Maryjkę"- figurę Matki Boskiej i choinkę, którą dekorują na każde Boże Narodzenie. Do tej pory sądziłam, że leżą tam dłubanki sprzed wieków i legendarne skarby napoleońskie. Cóż - uczymy się całe życie! I niech tak pozostanie. 

P.S. Fotografie przekazała Marta Smolińska, dziękuję.

niedziela, 20 lutego 2011

Czy to wysłannik północnych kresów?

 "Kraska" - wysłannik
z mojej kolekcji "suwalskie anioły"
(szyłam ręcznie) 


Wysłannik  innej rzeczywistości, który na ziemię suwalską zmierza, przekroczył niewymierny horyzont, ponad granicami i miedzami się unosi, bezkresy tajgi rominckiej pozostawił, trójstyk w Bolciach pominąwszy,
na wysoczyźnie rowelskiej na chwilę się zatrzymał, aby nieść dobre nowiny Oklinom, Przełomce i Hańczy... A gdzie pozostanie, komu do drzwi,
z wieściami dobrymi, zapuka? Może w najstarszej chałupie Klejmonta zamieszka? Tam już od dawna pod przyzbą domowe duchy mieszkają,
progu strzegą.

P.S. Moje anioły były na sesji zdjęciowej u Tadeusza Kolter.
  

środa, 9 lutego 2011

Czy szukam analogii?

Cerkiew w Krempnej 

Zimowe wędrówki po Beskidzie Niskim zakończyłam, pochłania mnie normalność, a głowa ciągle w chmurach. Przesuwają się zapamiętane obrazy, krążą myśli... to stan przejściowy po wyprawie, zawsze go pielęgnuję, zostaje wtedy więcej  wspomnień.
Słyszę jeszcze szmer Wisłoki. Odtwarzam sentencje, smaki, zapachy, szukam rozmaitych inspiracji.
Beskidzki szlak architektury drewnianej obejmujący zabytkowe cerkwie podpowiada mi, że można byłoby "spiąć" w naszym regionie drewniane kościoły: w Gibach, Monkiniach, Mikaszówce, Studzienicznej, Jeleniewie... Każdy ma swoją, inną, ciekawą historię. 

 Ikonostas w cerkwi w Świątkowej Małej

Z zapartym tchem wsłuchiwałam się w opowieść o Sądzie Ostatecznym i Męce Pańskiej przedstawionej na cerkiewnych, ocalałych obrazach. Ale po chwili, intuicyjnie poszukiwałam odniesień do znanych mi suwalskich kościołów. "Cudze" pragnę pochwalić, ale świadoma jestem co my posiadamy.
 Warto przyjrzeć się ołtarzom naszych świątyń, obrazom świętych, drogom krzyżowym. Wielkim sentymentem związana jestem z jeleniewskim kościołem, ale św. Hubert wielokrotnie zatrzymywał mnie w Gibach, powodów jest wiele. W tym właśnie miejscu można przywołać słowa Asnyka: "Nie depczcie przeszłości ołtarzy, choć sami mielibyście lepsze wznieść...".

      Łemkowskie budownictwo

Zabytkowe drewniane domy połączone z częścią gospodarczą i tą dla inwentarza - trzy w jednym, przypomniały mi o siedlisku Klejmonta we wsi Hańcza. W tej naszej ocalałej chałupie została jeszcze gliniana podłoga i duży płaski głaz ułożony przed wejściem strzegący dobrych duchów domowych. To właśnie tu dowiedziałam się, skąd wziął się zwyczaj przenoszenia panny młodej przez próg.
Z łemkowskiego podwórza zapamiętam zasłyszane powiedzenie: "Góral bez kapelusza nigdzie się nie rusza".

Oddając się wspomnieniom, czuję zapach "beskidzkiego" chleba, który popełniłam wedle przepisu Uli z Myscowej. 
70 dag mieszanki chlebowej sporządziłam z mąki grahamowej, zmiksowanej kaszy gryczanej i płatków owsianych oraz siemienia lnianego i ziaren słonecznika. Dodałam łyżeczkę soli, dwie szklanki wody i rozrobione drożdże (2 dag) z łyżeczką cukru i odrobiną wody. Wszystko zagniotłam i czekałam aż w blasze wyrośnie. Dochodził powoli, ale po godzinnym wypieku, pachnie cały dom.
W Myscowej jadłam też ślepe pierogi, tradycyjne danie łemkowskie, z tą potrawą pójdzie sprawniej, bo różni się ona od suwalskich kartaczy tylko wielkością i nadzieniem. Są mniejsze i nadziane przyprawionym twarogiem!
A zatem jedz, módl się, kochaj? 
 
Free Flash TemplatesRiad In FezFree joomla templatesAgence Web MarocMusic Videos OnlineFree Website templateswww.seodesign.usFree Wordpress Themeswww.freethemes4all.comFree Blog TemplatesLast NewsFree CMS TemplatesFree CSS TemplatesSoccer Videos OnlineFree Wordpress ThemesFree CSS Templates Dreamweaver