Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bohoniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bohoniki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 czerwca 2014

Gdzie jest kraniec świata?

Maj. Wolnego czasu odrobina!
Wyprawa rodzinna! Podlaski Szlak Tatarski!

Wyjeżdżamy o porannej porze, bocznym traktem przez Augustów - Lipsk - Sokółkę kierujemy się do Bohonik. Trasa pozbawiona tirów i innych karawan. Przyda się trochę wolnej przestrzeni - każdemu.
W meczecie słuchamy, długo dyskutujemy z imamem siedząc na wzorzystym dywanie.
Inność, odmienność, wiara, historia, dzieje, współczesność...
Wielość tematów.
Później...
Pierekaczewnik - tatarski smak i uzupełniająca historia, kórą chętnie opowiada Tatarka - w wolnej chwili podczas grabienia siana. Ciekawe. Ze swoistym humorem zadaje nam pytania sprawdzające, zaczynamy więc słuchać aktywniej, aby dobrze wypaść.

Do Kruszynian ruszamy malowniczą trasą przez Bobiki. Upał.
W Krynkach kilka razy rytualnie objeżdżamy rondo! Obowiązkowo zliczamy wyjazdowe drogi! 12!
A 10 km dalej...
Kruszyniany! Tu więcej turystów. Imam opowiada licznej grupie o tatarskich rodzinach i obyczajach, goście dociekają, co z rytualnym zabijaniem byka?


W cieniu wysokich sosen spoczywają tatarscy potomkowie królewskich wojów. Kamienne nagrobki zajmują obszerną polanę. Bez zniczy! Nie oddaje się czci światłu - tylko Bogu.
Mizar - muzułmański cmentarz. Spacerując odczytujemy napisy i symbole.

Następnie kolejne smaki w klimatycznym, urokliwym, historycznym Zajeździe Tatarskim "Na końcu świata": cepeliny, pierogi, knysze, podpiwek, mięta.
Wszystko podane z sercem i troską o klienta, polecam dania i miejsce.

A o zmierzchu...
Nocleg w "Domu na krańcu świata" w Łapiczach nieopodal granicy białoruskiej, niedaleko Krynek. Uwielbiam takie miejsca, które mają swoją duszę, a ten gliniany dom ją ma.


Będąc dzieckiem czasem zastanawiałam się - gdzie kończy się świat? Kiedy nie ma się świadomości kulistości Ziemi, wyobrażenia kilkulatka są bardzo różne. Moje były zbieżne z tym pejzażem, który zobaczyłam w Łapiczach. Poszliśmy na spacer, aby dojść na polski, wschodni kraniec.
Uroczo. To miejsce nas urzekło. Na pewno tu wrócimy. 





czwartek, 1 września 2011

Jak szukałam i znalazłam?

Miejsce, które dotyka 1679 roku - Bohoniki, koło Sokółki.
Z przywileju króla Jana III Sobieskiego okoliczne wsie nadane są....
Oddziałom żołnierzy z oddziałów tatarskich - za usługi wojenne.
A co do dziś pozostało?


... też włóki i wioski wieczyście onymże i sukcesorom nadawszy i darowawszy, na  onych budować się, osadzać i przedać, zostawić i podług woli i upodobania swego dysponować z obligiem tylko usługi wojennej wiecznymi czasy pozwolił i ubezpieczył" 
I historia pokazuje, że zawsze bronili "przybranej" ojczyzny, "po kozacku", na koniu z szablą, u boku nie tylko króla, ale i Tadeusza Kościuszki oraz Józefa Piłsudskiego.
Minęły wieki... często zarzucili tradycje, tańce, język, ale wszystkich Tatarów łączy religia i historia.
Bohoniki - dzisiejsza polska Mekka.
Wjeżdżając do osady spośród parterowych domów wyłania się kopuła meczetu zwieńczona półksiężycem. Nieopodal rzuca się w oczy jurta i reklamy tatarskiego jadła.




Ale po kolei... Najpierw  oddać Bogu - co boskie, w tym miejscu można by zapytać "Któremu Bogu?" Idziemy do meczetu, wiedząc, że "Allah" znaczy Bóg. Zamknięty. We wsi mówią, że zaraz otworzą. Kobieta, która przed chwilą była w krótkich spodenkach wychodzi z kluczem w długiej granatowej sukni. Otwiera meczet. Opowiada chętnie, prosi o pytania.

Przedsionek, półki na buty, na lewo oddzielna część dla kobiet, z podłużnym oknem przysłoniętym firaną na część męską, na ścianach różnorodne wersy koranu, nie ma rzeźb ani obrazów z wizerunkami. Skromnie.
W drugiej sali dominuje minbar, to miejsce, gdzie imam wygłasza kazanie, obok mihrab - nisza w ścianie wskazująca kierunek Mekki.

  
Nie ma ławek, ani krzeseł, wzorzysty dywan zachęca do siadania. Słuchamy. Dochodzą inni turyści, boso, jedna z kobiet ma letnią bluzkę z odkrytymi plecami, oprowadzająca nie zwraca uwagi, chyba dobrze, nikogo nie peszy, to zachęca do wspólnej dyskusji. Rozmowa dotyka różnych wątków: wyprawy do Mekki, imama z Białegostoku i ramadanu, który właśnie dobiega końca.
My nie zważając na muzułmański post kierujemy się do jurty, obok niej tatarskie menu: kobate, sebzeli, dżantyk, almałyk... Narazie niewiele te nazwy mówią. 


Wyposażenie jurty zaskakuje. Noclegownia, księgarnia, przebieralnia i zbrojownia - wszystko pod jednym, małym dachem nabiera ducha i życia za sprawą energii pani Eugenii Rodkiewicz. Cennik sugeruje - co za ile. 
Zdjęcia w strojach tatarskich, przegląd czasopism o życiu Tatarów, ulotek i folderów dotyczących szlaku tatarskiego odbył się w radosnym nastroju, Eugenia - ma swoją charyzmę, kulinarną również. Zaprasza nas na kobate i almałyk. I zaczęło się tatarskie degustowanie pierogów z mięsem, jabłkiem, twarogiem. 
Kolejny zakątek, kolejne historie, kolejne smaki, bo kolejni, niezwykli ludzie.
   
 
Free Flash TemplatesRiad In FezFree joomla templatesAgence Web MarocMusic Videos OnlineFree Website templateswww.seodesign.usFree Wordpress Themeswww.freethemes4all.comFree Blog TemplatesLast NewsFree CMS TemplatesFree CSS TemplatesSoccer Videos OnlineFree Wordpress ThemesFree CSS Templates Dreamweaver