Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gwara. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 lutego 2015

Zapustne wyplatanie?

W zapustny wtorek "zawracaliśmy kota ogonem", bo 17.02. to przecież Dzień Kota.


Na przytuliskowym strychu obok aniołów zaistniały czarne koty. Wyznaję bowiem zasadę - gdzie anielskie dobro panuje, czarny kot przesądnej mocy nie ma. Młodzi - kreatywni ochoczo zajęli się kocim stadem. Olga zaprojektowała kocie maski,  będziemy jeszcze je doskonalić  Kot również  był bohaterem bajki, która wyjaśniła - skąd wzięła się wrogość psa do kota. Bajdurka - to ostatnio moja ulubiona rola.


Szmaciane wyplatańce pochłonęły maniaków art recyklingu. Na zapustne pogaduchy to dobre działanie.
Najpierw nacięłyśmy mnóstwo różnokolorowych pasków.


Anielską rękodzielnię pochłonęło szmaciane, kolorowe wyplatanie, a w tle wyplatane były barwne, gwarowe kawały. Plotło się, oj plotło... Podpieraliśmy się zbiorem dowcipów Jana Bacewicza pt. "Popękata ze śmiechu".  Fajnie, że oba pomysły podchwycili  faceci, także było wesoło i zapustnie.  Do naszych pogaduch w sylwestrowy wieczór wprowadziliśmy zwyczaj bajdurzenia, ale od teraz  dołączamy utrwalanie powiedzonek gwarowych. I zapewne wyłonią się niedługo specjaliści petorzenia :)

piątek, 21 listopada 2014

Kim jest suwalanka?

Suwalanka - to gwarowe określenie suwalczanki - tak twierdzi znawca mowy naszych prapradziadów - Jan Bacewicz. A ja Mu wierzę. Zatem ja jestem suwalanką!  Cieszę się, że to określenie odkryłam. Bardzo pasuje mi to słowo, bo Suwalszczyznę uwielbiam,  mogę ją codziennie smarować na śniadanie, a dodatkowo całe dziedzictwo mojej krainy jest moim dobrem nieprzebranym. Gwara, tradycja, rękodzieło - może to geny, może mleko matki... e, tam, jako suwalanka mam to w sobie :) 
- Chiba ty babo zmaniona, jekości bez tołku gadas - tak pewnie by określił moje rozważania pan Janek.
- Bez tołku powiadas? E tam, to marmolić  siła nie bede, ja tam nie kocie niedotknięcie, ani rozdziawa jeka, a baba herszt, zywiuszcza! A co mnie zamaniłosie? Posłuchajta.

Poszłam na zajęcia z tkactwa, oto mój pierwszy krok, czyli moje wejście!


Cel słuszny - myślę, bo mam od kilku lat zabytkowy warsztat tkacki. Otrzymałam go od zupełnie nieznajomych ludzi, letników z Tobołowa. Zbiezny buł. Była właścicielka pragnęła, aby komuś posłużył jeszcze. I tak jest. Z elementów otrzymanych złożyliśmy krosna. Są ważnym rekwizytem w moim Przytulisku. Ale to tylko rekwizyt. Aby go ożywić,  trzeba poznać wiele tajników tkactwa. A do celu droga chyba daleka.


Lekcja pierwsza: Osnowanie


Lekcja druga: Osnowanie


Lekcja trzecia: Osnowanie


Tak to nie żarty! Kto roztołkuje co i jek! Całe szczęscie jest pani Sabina. Bez niej na Suwalszczyźnie tkactwo zapewnie by umarło. Niewiele osób umie oporządzić krosna. To wielka sztuka. Teraz mam już świadomość, że mój warsztat nie posiada wszystkich detali, muszę je skompletować. Podstawa, to dobre: nicielnice, płochy, podnóżki. A i snowadło potrzebne. Przyznam - zwątpiłam (:

Lekcja czwarta: Czółenko i wątek


Podsumowanie pierwszych zajęć z tkactwa: radość z pracy zespołowej przeplatana z niepokojem - jak dojść do poziomu mistrzyni?


P.S. Zajęcia zorganizowała Helenka Kozłowska w SOK, a tkactwa uczyła Sabina Knoch. Też suwalanka?
 
Free Flash TemplatesRiad In FezFree joomla templatesAgence Web MarocMusic Videos OnlineFree Website templateswww.seodesign.usFree Wordpress Themeswww.freethemes4all.comFree Blog TemplatesLast NewsFree CMS TemplatesFree CSS TemplatesSoccer Videos OnlineFree Wordpress ThemesFree CSS Templates Dreamweaver