Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oszkinie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oszkinie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

Gdzie są Bałtowie?


Oszkinie to wieś położona niedaleko Puńska. Od kilku lat powstaje tam osada prusko-jaćwieska. To przedsięwzięcie, które podziwiam. I nie chodzi mi tylko o aranżację i zabudowę, ale przede wszystkim o pasję i charyzmę właściciela, bo bez niej wszelkie budowle nie miałyby duszy.


Byłam tam wiele razy, ale ostatnio chętnie uczestniczę w Dniu Bałtów, który rokrocznie obchodzony jest pod koniec września To innymi słowy zlot Jaćwieży, ale można ten zjazd pojmować szerzej. Zależy, kto kim czuje się? Jak rozumie losy swoich dawnych przodków? Jak odnosi się do odległych losów naszej krainy? 


Nie często mamy możliwość uczestniczenia w rytuałach pełnych pogańskiej symboliki. W Oszkiniach nad całością świętowania zawsze czuwa kapłanka, która czyni przy ogniu wiele magicznych znaków. Odbieram Ją jak szamankę. Uwiebiam to przenoszenie się w czasie.


Ogień zabierany jest przez przybyszy na pobliskie jaćwieskie góry. Na Litwę również. Wszak kiedyś, przez wieki, dostojny Niemen był naturalną granicą. A nasza ekipa już po raz drugi przewozi symboliczny ogień do Osink. To moje jaćwieskie sąsiedztwo.


Może to dziwne? Może to niepotrzebne? Ale ja myślę inaczej. Moi przodkowie są dla mnie ważni.
A Tobie? To pamiętaj, kolejny 22 września nadejdzie.

Fot. Wioletta Kotarska

piątek, 18 października 2013

Jak szukałam i znalazłam?

2013, maj, Suwalszczyzna, Udziejek...
Wspomnienia...


W drodze do parku linowego w Udziejku


Stacja Synów Jaćwieży w pobliżu Góry Zamkowej


Żywa lekcja historii, rekonstrukcja, pasja



22 września, Oszkinie, osada prusko-jaćwieska, Dzień Jedności Bałtów


Dzień Jaćwinga, Osinki, Zamczysko nad Kamionką


Wyprawy szóstym zmysłem kierowane
Zdarzenia z minionych wieków wybrane
Góry Zamkowe jesienną mgłą otulone
W Dzień Jaćwinga ogniem rozjaśnone


środa, 12 października 2011

Jak podzielić się bogactwem?

Gdyby udać się razem z kluczem żurawi nad Suwalszczyznę, to zapewne klangor echem odbijałby się nad ziemią suwalską pieśnią zieloną, nad augustowską błekitną, a nad sejneńską....? Właśnie jaką?
Chyba byłaby to pieśń magiczna. Wielogłos pogranicza, dźwięki: klezmerskie, jazzowe, dęte, folkowe - harmonia czy tygiel! Z prowincjonalności wyłania się to, czym ten skrawek jest. 
Im częściej tu jestem, tym bardziej ukazuje mi się charakterna mozaika Sejneńszczyzny. Ta część naszego  kraju zazwyczaj wydawać się może ziemią senną bądź zapomnianą, ale to nic bardziej mylnego. Pozory.
Wystarczy tutaj zajrzeć na dłużej, bez pośpiechu w drodze na Litwę.
W senności pól dojrzysz łagodne pochyłości, które od razu wyciszą twe wnętrze, pozwolą na odkrywanie egzotyki  tej ziemi oraz poznanie zapalczywości ludzi tu mieszkających.

Jak podzielić się bogactwem Sejneńszczyzny? Wierzę, że dzieląc się wrażeniami, pomnożę to bogactwo...

Maćkowa Ruda - tu dwa ważne trakty są: lądowy i wodny, tak naprawdę latem nie wiadomo, który ważniejszy.  "Czarna Hańcza cię omota...", meandry swobodnie przemykają po polach i łąkach wsi, płyną kajakami wodniacy, jakby karawana za karawaną, a na kładkach ogłoszenia miejscowych, reklamy ręcznie pisane: drożdżówki, szarlotka, placki... Pole biwakowe "Jagodzianka" ze smakołykami czeka: bułeczki, pierogi, kanapki ze smalcem i małosolnym, podane z uśmiechem... Do takich miejsc zawsze tęskno, bo w ludziach największe bogactwo.

Krasnopol - zaintrygowała mnie figura św. Agaty stojąca nieopodal kościoła, patronka ognia, strzegąca przed pożarami, wykonał ją miejscowy rzeźbiarz, skromnie mówi o sobie: Robię takie proste rzeczy. Proste, nie znaczy brzydkie - odpowiedziałam Panu Walukiewiczowi. Tu, na rynku dopytywałam o Górę Różańcową, szlak znaczony glinianymi kapliczkami rozpoczyna się w centrum osady, prowadzi w okolice lasu i ukrytych jezior, miejsce sentymentalne... Szukałam i znalazłam. Warto było!

Giby -  puszczańska stara miejscowość z osocznikami związana, dziś warto by tu barci poszukać i miodu posmakować. Ale ta mała miejscowość, bogate dzieje i mało słodkie skrywa Niewielki, drewniany kościół cicho prosi o swoją historię, dawna molenna przypomnieć chce mieszkających na tej ziemi do czasów II wojny - starowierów. Wzgórze obłożone głazami woła o pomoc w rozwikłaniu innych, powojennych losów ludzi, których pochowała ziemia - czy sejneńska? Nie wiadomo do dziś. Kto je odkryje?

Zelwa -  to miejsce zawsze będę kojarzyła z charyzmą właściciela skansenu "Dawna wieś", z balladą o dzbanie zielonym, którą tam usłyszałam, z bagnami, które przemierzyłam, aby znaleźć buty Tolka Banana, z Marychą, którą wpław brodząc w mule przebrnęłam. Tam, powiedziałam: Tu mogę zostać... Nie zostałam, ale wrócę...

Berżniki - miasto królowej Bony, ta, to wiedziała co robi! Zarządziła puszczańskimi obszarami, wyznaczyła granice i strażników, ogarnęła dobra płynące z lasu, dając nam wzorce, że w kobietach siła!
Cmentarz w Berżnikach jest wskaźnikiem wielu wydarzeń, pełna obaw jestem zawsze, kiedy muszę mówić o niesnaskach między narodami, ale wiem, że nic nie muszę - to temat pozostawiam.


                                     Cmentarz w Berżnikach

Puńsk - to zakątek brzmiący folklorem i etnografią, dawno temu to właśnie w muzeum Pana Vainy zaskoczyło mnie pozwolenie dotykania rekwizytów, to zapewne był jeden z pierwszych kamyków, który wpadł do mego ogródka. Lubię w Puńsku być 15. sierpnia i chociaż nie wtapiam się do końca w litewski klimat, to otarcie się o święto chleba, miodu i mleka przywraca mi wiarę w prostotę i prawdziwość ludzi, ogólnie hasło ujmując. Skansen nieopodal osady to malutka namiastka tego, co można obejrzeć w Rumszyszkach koło Kowna, ale inicjatywa słuszna. Uwielbiam litewskie placki ziemniaczane z nadzieniem mięsnym, w zajeździe koło skansenowej zagrody noszą nazwę "placki teściowej", dlaczego? Zapytaj, ja nie znam odpowiedzi.


                                      Skansen w Puńsku  

Oszkinie - "nawiedzony" w pozytywnym znaczeniu tego słowa Pan Piotr dokonuje rzeczy właściwie niemożliwych, osadę prusko - jaćwieską wznosi z drewna i kamienia, nie szczędzi własnego zapału, z dawnymi rytuałami można tu poobcować  a i z charyzmą właściciela warto pobyć. Pod wrażeniem wielkim pozostaję...

Krasnogruda - klimat poezji i literatury wznosi się nad alejami dworskimi, akcent czerwonego ganku do dworu zaprasza, by minimalizmem wystroju słowom ważność pozostawić, miejsce czarem twórczym ogarnięte, a i trafić do Centrum Dialogu wymaga nie lada kreatywnych zachowań. Radzę kierować się przez Żegary, bo inne drogi niekonicznie do Krasnogrudy prowadzą.

                                           Przydrożna kapliczka

Sejny - spojrzenie łagodne Madonny Sejneńskiej zawsze mni koi, wyniosłość  pomnika Wolności trochę zastanawia, orzeł za synagogą przypomina o ważnym powstaniu! Podziwiam peowiaków i o światełku na ich mogile 1. listopada nie zapominam. Na pozór wydaje się, że Sejny to dwie skrzyżowane ulice, ale ...
Właśnie to miasto zasługuje na - ale...

P.S. Kończę tę pochwalną pieśń, bo już zapewne ostatni klucz żurawi słyszę,
a Tadeuszowi Kolter za kopalnię zdjęć ogromnie dziękuję.  

piątek, 31 grudnia 2010

Końcoworoczne myśli zawiane?

Świerk pod oknem przykrył się pierzyną, usnął po świętach, ma wolne?
Sztachety ledwie wystają z zaspy,  pytają skromnie - co stało się z płotem?
A tu biała cisza, nikt nie woła, wokół puch, puch, usnęły suwalskie krajobrazy
Nie ma horyzontu, zaśnieżył się akt łączenia nieba ze skrawkiem ziemi, zabielił się
A może nie jestem tu...



- Jakie to miejsce?
- Sądzę, że tak jest w niebie. Tak, właśnie, ostatni dzień w 2010 r. postanowiłam spędzić w Niebie.
- Planowałaś to?
- Nie rozśmieszaj Pana Boga.
- Dlaczego?
- Widząc nasze życiowe zmagania, On zawsze uśmiecha się, wie swoje. Ten dzień jest niespodzianką!
- Jak żegnasz ten rok?
- Nie żegnam, rytualnie odkładam go na półkę, aby móc w każdej chwili skorzystać z jego doswiadczeń, pamiętać o chwilach krótkich, czasem ulotnych, bo z nich wynikają moje perespektywy.
- A co pamiętasz?
- Błękit niezapominajki, grunwaldzki żar, bezkres wisztynieckiego jeziora i dotknięcie anielskiego skrzydła.... 
- A tęsknisz...
- Za malachitem, brakuje mi go, biel tak czysta jak dziś momentami przeraża, a malachit zawsze sprowadza na ziemię, naszą, moją. Tylko trzeba go umieć dojrzeć. Ukrywa się w toni jeziora Jaczno, ale często widzę go też w jeziorze Kojle, to głębia koloru zielonego, uwielbiam ten odcień, ktoś porównał malachit do zieleni butelkowej, może mało romantycznie, ale można szukać powiązań z tradycją, bo tylko kiedyś takie butelki bywały!
- A inne odkrycia?
- To Ryga, pozwoliła sobą zachwycić się nawet w jesienne dni. Jest w moich wspomnieniach  muzyką, od trubadurów średniowiecznych począwszy po miłosne, francuskie kawałki Clauda Barzotti, skończywszy na dźwiękach gitary Carlosa Santany. W dzień w katedrze koncert Bethovena, wieczorem tańce na uliczkach Starówki, muzyczny raj. Na szlaku spotkanie ze Statuą Wolności, łotewską, wyzwoloną kobietą trzymającą trzy gwiazdy - symbole regionów Łotwy. To ważne odkrycie - kobieta solą i tej ziemi. 
- Zaskoczenie?
- Znalazłam miejsce, gdzie mogę poprosić o azyl?
- Daleko stąd?
- Nie. Koło Puńska, w Oszkiniach tworzy się wioska prusko-jaćwieska. Wystarczy przejść przez bramę, oddać telefon, założyć giezło, tunikę, wziąć... ale azyl to tajemnica. Moja. Myślę, że miejscem podobnym, chociaż w innym klimacie są Kiermusy, do których jeszcze nie dojechałam, ale niedosyt jest dobrym stanem w ostatnim dniu roku. 
- Marzenia?
- Były, są i będą. Chciałabym, żeby ludzie docenili swój każdy siwy włos i pokochali swoje zmarszczki, wtedy dokoła siebie wytworzą energię dobra. 
 
Free Flash TemplatesRiad In FezFree joomla templatesAgence Web MarocMusic Videos OnlineFree Website templateswww.seodesign.usFree Wordpress Themeswww.freethemes4all.comFree Blog TemplatesLast NewsFree CMS TemplatesFree CSS TemplatesSoccer Videos OnlineFree Wordpress ThemesFree CSS Templates Dreamweaver