środa, 10 listopada 2010

Gdzie jest suwalski szlak tradycyjnych smaków?

Z Wilna przywiozłam smak kibinów, z Trok czenaków, z Rumszyszek grochu ze skwarkami, z Wiżajn sera podpuszczkowego, z Puńska blina teściowej, z Maćkowej Rudy drożdżówek, z Barcelony oliwek i pomarańczy, z Rygi czarnego balsamu...
I wcale nie były to wędrówki z cyklu "poszukiwacze smaku na szlaku", a jednak lubię poznane miejsca kojarzyć ze smakiem.
Zastanawiam się, dlaczego na Suwalszczyźnie nie ma jeszcze szlaku smaków? W ogóle nie ma wiele takich tras w Polsce. Słyszałam o szlaku oscypa, piernika, wina, zaistniał nawet ekstremalny szlak szarlotek tatrzańskich i małopolski szlak śliwkowy. Myślę, że mamy swoje smakowite dania regionalne, może udałoby się je połączyć z doznaniami duchowymi? Tak duchowymi, bo pobyt w urokliwych zakątkach ma różne oddziaływania, sądzę, że duchowe również. Jedzenie i krajobrazy, smaki i powabny pejzaż, wiejski chleb i swojski plener, miód i zielona kraina, bajka czy baśń? To nie tylko smakoszostwo.

Oto moja propozycja, moje ulubione miejsca i potrawy, a zatem zapraszam na pierwszy "suwalski szlak tradycyjnych smaków".
Ruszamy w kierunku Jeleniewa, skręcamy na Kazimierówkę, aby dojechać do Szurpił i tam skręcamy w prawo, zgodnie z napisem - Potajemnica. Szukamy tajemniczego siedliska pani Beaty (z Szurpił trzy razy w prawo). Kamienną drogą wjeżdżamy na wyniesienie. 
Stacja I - "Podpłomyki z Górą Zamkową w tle" 
Danie pierwsze lekkie i łatwe do wykonania, mąka, woda, ognisko plus wspomnienia o Jaćwingach, którzy tu żyli, gospodarowali, wojowali, ponieśli klęskę, ale słuch po nich nie zaginął. Góra Zamkowa pamięta wiele i chociaż grodzisko zostało przez archeologów odtworzone, to są nadal pytania o rok 1283, ktore pozostają bez odpowiedzi. Przy ognisku i podpłomykach nasyćmy się szurpilską panoramą.
Niedaleko Turtul, warto zobaczyć ruiny młyna, bo to tu w minionych wiekach mielono mąkę na chleb dla całej okolicy, niektórzy przejeżdżali ponad 20 km wozem drabiniastym z workami żyta i pszenicy. Tak drzewiej bywało... Może jaki chłop do Skrobka podobny swą szkapiną zboże tu woził, a Krasnoludki - naród nieduży, za workami się kryły, a potem Turtulowi, młynarzowi staremu, w niejednym pomagali.
Opuszczamy dolinę Czarnej Hańczy. Zapraszam na krótki przejazd w kierunku Bachanowa i Błaskowizny. Przejedźmy wieś Hańczę i Przełomkę kierując się do Mierkiń. Przy drodze po prawej stronie będzie szyld "Domu gościnnego", zajedź tam.
Stacja II - "Kawa z Hańczą w tle" 
Czas na poranną kawę, może być zbożowa, tradycyjna. Po zapoznaniu się z panią Małgosią, usiądź (z kawą) przed gościnnym domem, stąd jest najpiękniejszy widok na jezioro Hańcza. Nawet jeśli "Królową Głębin" znasz od strony Błaskowizny, bądź Starej Hańczy, albo z wieży widokowej na Górze Leszczynowej lub z brzegu wschodniego od głazu "granicznego", to widok stąd powala, uwierz mi. Tu nagrywane były niektóre sceny do komedii romantycznej "Dlaczego nie". Maciej Zakościelny z Anią Cieślak nocą w czasie burzy, romantyczna kąpiel itd.
Ja, jednak to wzgórze kojarzę z zasłyszaną ludową opowieścią, jak to wieśniak po utracie swej ukochanej żony wychodził wieczorem na brzeg jeziora i z utęsknieniem wołał jej imię: Hanka, Hanka, Hanka...., a echo niosło po tafli jeziora i odpowiadało: Hańcza, Hańcza, Hańcza. Piękna to opowieść o tęsknocie i miłości.
Romantyczne nastroje możemy podtrzymać w alei lipowej w Starej Hańczy. Stąd ruszamy w kierunku Dziadówka, to na Okliny i Wiżajny. Blisko kaplicy w Kłajpedzie skręcamy w prawo.
Stacja III - "Wiejski chleb z Dziadówkiem w tle" 
Czas na konkretne śniadanie u pani Krysi. Pajda chleba i świeże masło, albo smalec i ogórek kiszony, twaróg, albo miód, palce lizać. Nie dajmy zdominować się rozmowom politycznym. Nie pytajmy o posesję Palikota, ani o gości jego, bo poszukiwacz smaku znajdzie w Dziadówku inne atrakcje, zapach rozczynu chlebowego, zapach mięty... Proponuję pogawędzić o piecu chlebowym, albo o nazwie wsi. Podpowiem tylko, że pogardliwie mówiono o ubogiej kobiecie lub żebraczce - dziadówka, ale czy to ma coś wspólnego z tymi okolicami?
Po drugim śniadaniu czeka nas przejażdżka w poszukiwaniu zupy. Jakiej? Kaszubi nazwali ją "zupa dziadówka", a u nas? Udajemy się dalej przez Okliny na północny-wschód, do Wiżajn, na ulicę Wierzbołowską 35. Po drodze wysoczyzna rowelska z widokiem na wiatraki, nasz biegun zimna, potem dolny rynek Wiżajn i dalej wzdłuż jeziora.
Stacja IV - "Kwaśna zupa z jeziorem Wiżajny w tle" 
Seromaniakom jako przystawkę proponuję degustację serów przeróżnych: ziołowych, wędzonych, śmietankowych, albo "a la feta". W tym czasie pani Małgosia doprawi i okrasi kwaśną zupę, i zapewne zdradzi ciekawskim jej przepis. W moim tradycyjnym menu ta zupa jest zupełną nowością,  ale skoro Wiżajny od lat serowarstwem stoją, to praktyczne prababcie znalazły zastosowanie również tzw. produktów ubocznych. Serowatkę oddawały zwierzętom domowym, a maślankę? Właśnie ją zastosowały jako bazę do kwaśnej zupy. Przypomina smakiem żurek, ale... Zresztą sam pokosztuj. Za ogrodem widok na jezioro Wizajny. Czas na odpoczynek, a może poszukiwanie raków, bo z tego przysmaku również Wiżajny słyną. Sam król Władysław Jagiełło je po polowaniu w 1409 roku jadł, a nachwalić się nie mógł, to i praprapradziadowie od raków tę osadę nazwali, bo weżys po litewsku znaczy - raki.
Ruszamy do Smolnik, bo tam najpiękniej! Nie da się ukryć! Po ustnym ankietowaniu swoich znajomych, widok na jezioro Jaczno wygrywa, choć najczęściej odwiedzany jest punkt widokowy "U Pana Tadeusza". Niektórzy o nim mówią: "Dech zapiera".
Stacja V - "Kartacze w rosole ze Smolnikami w tle" 
Tuż przed Smolnikami, w Ługielach, skręcamy w lewo do bazy pod lasem o nazwie "Szaraczek". Po raz pierwszy, właśnie u Jasi jadłam kartacze w rosole, nazwałam je - po smolnicku. Różnią się od tradycyjnych smakiem i wielkością, a zalewa z klarownego rosołu, danie smolnickie wyłania spośród wszystkich suwalskich kartaczy. Po obfitym obiedzie, czas na spalenie kalorii. Decydujemy się na wspólny wypiek sękacza? To siła docynku, ale powolne kręcenie wałka, polewanie ciasta i obserwacja zapiekanych sęków oraz słoi to doznania niepowtarzalne! A deser? Pychota.
W takim błogostanie sam zdecyduj, dokąd pojedziesz dalej, a może tu zostaniesz?
Jeszcze tylko jedna myśl przemknęła mi... Kobiety solą tej ziemi.


1 komentarze:

Beata pisze...

nie tylko tej ziemi ;)

Prześlij komentarz

 
Free Flash TemplatesRiad In FezFree joomla templatesAgence Web MarocMusic Videos OnlineFree Website templateswww.seodesign.usFree Wordpress Themeswww.freethemes4all.comFree Blog TemplatesLast NewsFree CMS TemplatesFree CSS TemplatesSoccer Videos OnlineFree Wordpress ThemesFree CSS Templates Dreamweaver